|
Wstęp
Przez
długi czas szukałem odpowiedniej klatki dla koszatniczek w
rozmaitych sklepach. Chciałem, żeby była wystarczająco duża i
odpowiadała potrzebom koszatów, a przy tym łatwa do czyszczenia
i zmieściła się w przeznaczonym do tego miejscu. Okazało się,
że to „mission - impossible”. Klatki były albo za duże,
albo za małe, albo miały np. za niskiej dno ( wtedy część wyściółki
mogłaby być wyrzucona przez zwierzaki na zewnątrz). Kolejnym
minusem była też cena.
Wtedy
zacząłem szukać jakiegoś majstra, który wykonałby ją
specjalnie dla mnie, ale nie znalazłem żadnego. Kiedy pytałem w
sklepach, okazało się, że wszystkie klatki są produkowane
przez spore firmy a nie drobnych wytwórców. Ponieważ Nielubię chodzić po sklepach i wysłuchiwać wciąż, że „tego nie
mamy”, „to niemożliwe”, „ciężko byłoby to zrobić”,
zdecydowałem się zrobić klatkę samodzielnie.
Górna
część zbudowana jest z metalowej siatki, którą można
kupić w sklepie z artykułami ogrodniczymi (np. OBI). Dolna część
jest zrobiona z drewna, a w środku zainstalowana jest szufladka-akwarium,
zrobiona na zamówienie – ale można bez problemu wykonać ją
samemu.
Taka
klatka robiona w domu kosztowała mnie jedynie 1/4 - 1/5
tego, co zapłaciłbym w sklepie, produkcja trwała 8 wieczorów
(razem z projektowaniem) i odbywała się w najzwyklejszym
mieszkaniu – bez żadnych dodatkowych szkód.
Innym
rozwiązaniem jest zastąpienie szklanego dna metalowym. Jednak w
ten sposób tracimy trochę na obserwacji zwierzątek, ale
zyskujemy na wadze klatki (de facto tracimy, bo staje się lżejsza),
cenie (jest tańsza) i wytrzymałości.
|