Imiona koszy: Muniek
Imię: Sebastian
Posty: 6 Skąd: Rzeszów
Wysłany: 30-07-2010, 23:47 Koszatniczka - rady ekspertów na chłopski rozum :)
Witam. Ja wiem, że podobnych tematów pewnie było setki tysięcy i oryginalnością raczej nie zabłysnę - ale że chcę stworzyć Muńkom przyzwoite warunki egzystencji, naciągnę forumowych ekspertów na ponowne sypnięcie kilkoma radami
Przed paroma dniami zakupiłem dwie kosze. Z początku przyszykowałem dla nich sporych rozmiarów akwarium, ale wygrzebawszy w necie info, że lepsza będzie klatka - naprawiłem swój błąd i wprowadziłem je do trzypiętrowej klatki. Doszukałem się również informacji o szkodliwości trocin, więc jako ściółkę nabyłem "bawełnianą podściółkę dla gryzoni" ze "stop smell" ( i tutaj pytanie - dałem ciała, czy cuś takiego może być?). W klatce umieściłem drewniany domek i hamak (coś jeszcze?). Jeśli chodzi o karmę, zainwestowałem w pokarm dla koszatniczek z Vitpola i i jakąś specjalną mieszankę ziół.
Co do samego zachowania, to myślę, że tragedii nie ma (czytając niektóre wypowiedzi hodowców o pierwszych dniach po zakupie koszatniczek). Kosze nie uciekają, kiedy delikatnie podrapie się je za uchem (choć widać po nich, że są bardzo czujne i gotowe na ewentualną ewakuację), coraz rzadziej zawracają sobie głowę nurkiem do domku, kiedy ktoś przemaszeruje obok klatki. Miałbym jednak pytanie co do popularnej metody oswajania pod tytułem "przekupstwo" - moje kosze nie są zainteresowane odbieraniem frykasów z ręki (próbowałem z orzechami i kawałeczkiem jabłka). Kiedy im je podstawiam, zdarza im się zbliżyć do ręki i nieraz obwąchać i pomacać łapkami moje palce, nie zwracając zupełnie uwagi na to, co te palce trzymają To minie, czy też trafiły mi się takie wybredne istoty ? (Dodam, że orzeszek i jabłko umieszczone w misce znikają w trybie natychmiastowym - tak, tak, wiem, że nie należy z tymi specjałami przesadzać i mocno się tego trzymam). Jest też sprawa wybiegu - należy na tą okazję postawić wokół klatki jakąś "mini arenę" z tektury, czy pozwolić im biegać po pokoju z nadzieją, że kiedyś wrócą do klatki?
dzięki za dobrnięcie aż tutaj i ewentualną odpowiedź
podrawiam
Po pierwsze zmień karmę. Vitapol jest jedną z najgorszych. Na forum znajdziesz ranking lepszych pokarmów m.in Versale Lega - Degu Nature, Vitakraft Emotion Beauty itd.
Co do ściółki, to lepiej kupić po prostu granulat np. Pinio, dobrze wchłania.
Umieszczenie domku w klatce nieoswojonych koszatniczek skutkuje przedłużeniem czasu oswajania.
Jakie wymiary ma klatka? Czy jest ocynkowana? Jeśli ma półeczki z prętów musisz je wyjąć, gdyż stworkom zaczną puchnąć łapki. Zamiast tego lepiej postarać się o panel podłogowy i z niego zrobić półeczki. Jest twardy, więc koszatniczki go nie przegryzą, nie wchłania moczu i wystarczy go raz dziennie przetrzeć mokrą szmatką.
Co do smakołyków, moje małe na początku też nie brały z ręki, minęło kilka dni i porywają to, co im daję.
Możesz je spokojnie puścić po pokoju, jeśli jest odpowiednio zabezpieczony tj. nie ma kabli, a wszystkie szczeliny i dziury, w których kosza mogłaby się zaklinować są zasłonięte. Koszatniczka to nie chomik, nie zrobi ci gniazda za łóżkiem. Prędzej czy później wróci do klatki, w której jest dobre jedzenie i dla niej - bezpieczne schronienie.
Swoją drogą, stworki są jednej płci? Jeśli tak, jesteś pewien? Zoolodzy i weterynarze często się mylą, gdyż koszatniczka nie jest bardzo znanym zwierzakiem.
Dajesz koszom wapno i gałęzie DOZWOLONYCH drzew?
Co do wystroju klatki, włóż jakieś konary, możesz zrobić most z rolek po papierze toaletowym, kołowrotek (koniecznie z metalowej siatki, co najmniej 20cm średnicy). Pamiętaj, że w klatce koszatniczki nie może być nic plastikowego (łącznie z miseczkami, domkiem itd.). Możesz zrobić im tunele i inne proste zabawki z przedmiotów codziennego użytku, jak papier toaletowy.
Wiesz, że koszatniczki trzeba kąpać w specjalnym pyle?
_________________ "Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha cię więcej niż siebie samego"
Ostatnio zmieniony przez JaSzczurek 31-07-2010, 00:30, w całości zmieniany 4 razy
Imiona koszy: Muniek
Imię: Sebastian
Posty: 6 Skąd: Rzeszów
Wysłany: 31-07-2010, 00:54
A więc tak:
- Klatka jest ocynkowana - zgodnie z Twoją radą wymienię prętowe pięterka na panele podłogowe. Wymiary klatki ok. 05, m długości na 30 cm szer.
- Słyszałem o pyle Zapomniałem o nim wspomnieć. Zakupiłem pył wulkaniczny dla szynszyli (czytałem, że taki może być). Pojawia się tylko pytanie - do czego najlepiej go nasypać i gdzie umieścić, żeby kosze bez problemu go zlokalizowały ?
- Co do płci - sprzedawczyni niby zapewniała, że to dwa samce i brzmiała przy tych wywodach odnośnie do koszy dość przekonująco, ale tak jak mówisz - takim ludziom na 100 % wierzyć nie można. No i co w związku z tym mam począć ?
- Zastanawia mnie jeszcze język koszatniczek. Są jakieś umowne sygnały, które powinien odbierać hodowca? Np. jedna z kosz od czasu do czasu siada na półpiętrze i wydaje przerywane (pojedyncze / podwójne) poćwierkiwania. Z czym to się je?
- Karmę zmienię, wapno dokupię, o dozwolonych konarach poczytam. Dzięki
Ostatnio zmieniony przez Szpaku200 31-07-2010, 00:56, w całości zmieniany 2 razy
Fifa Członek Degu Serwis Kimi no koto omou tabi :*
Imiona koszy: Niuniek, Missouri
---: Pieprzyk
Znak zodiaku:
Płeć jest akurat taką rzeczą, którą musisz znać, jak najszybciej. Zatrudnij kogoś, żeby zrobił zdjęcie, kiedy Ty będziesz trzymać koszatniczkę. Lepsza minuta stresu, niż trzy miesiące ciąży. Jeśli boisz się, że Cię pogryzą to zrób to w rękawicach kuchennych. Zdjęcie musi być wyraźne i zrobione od "dołu".
Pył możesz nasypać do kuli (takiej od rybek), transporterka, pudełka po butach albo zwykłego plastikowego pudełka po pyzach. Jednakże takie nietrwałe pudełka nie mogą być na stałe w klatce. Możesz udostępnić je koszatniczkom na wybiegu. Tak czy siak będziesz musiał przesiewać piasek sitkiem w celu wybrania odchodów, nie zależnie od tego czy piasek będzie w klatce czy poza. Różnica polega na częstotliwości owego przesiewania. Ale myślę, że z tym nie będzie problemu, bo zajmuje to około minuty, a sitko kosztuje może z 2-5 zł.
_________________ "Pies jest jedynym stworzeniem na ziemi, które kocha cię więcej niż siebie samego"
Ostatnio zmieniony przez JaSzczurek 31-07-2010, 02:41, w całości zmieniany 5 razy
..... Pojawia się tylko pytanie - do czego najlepiej go nasypać i gdzie umieścić, żeby kosze bez problemu go zlokalizowały ?
fajnie wyglądają kąpiące się koszatniczki jeśli ów pyl wsypie się do dużego szklanego, okrągłego słoja a słój połozy się (poziomo i otwarty) chociażby na podłodze obok klatki - jeśli nie masz innego pomysłu co do miejsca...
Witaj A jak sie czepie takiej prozaicznej rzeczy jak imie - oba maja na imie Muniek? W przypadku koszy to jest srednie rozwiazanie, bo kazdy kosz reaguje na swoje imie i lubi byc "wyrozniony". Moze byc Muniek i Niuniek - wazne jest indywidualne wzywanie - jest to jeden z istotnych elementow rozrozniania osobnikow i pewnego "sacunku" dla ich osobowosci.
Co do piasku to niezla jest tez kuweta, miska plastikowa lub inny pojemnik o dosc wysokich sciankach. Wyposaz sie tez w sitko, bo taki piasek trzeba przesiewac
Co do plci to wykrec panow do gory nogami i sam ocen - odleglosc miedzy pypkiem a odbytem bedzie spora (ok. 5mm) a pionowo biegnie charakterystyczna faldka skory.
_________________ Kosze rulez! Zapraszamy do naszej galerii
koszatniczka.org/album_personal.php?user_id=4431
Imiona koszy: Muniek
Imię: Sebastian
Posty: 6 Skąd: Rzeszów
Wysłany: 31-07-2010, 12:01
Poziomka napisał/a:
Witaj A jak sie czepie takiej prozaicznej rzeczy jak imie - oba maja na imie Muniek? W przypadku koszy to jest srednie rozwiazanie, bo kazdy kosz reaguje na swoje imie i lubi byc "wyrozniony". Moze byc Muniek i Niuniek - wazne jest indywidualne wzywanie - jest to jeden z istotnych elementow rozrozniania osobnikow i pewnego "sacunku" dla ich osobowosci.
I ja nie mam nic przeciw temu - tylko brak mi jakichkolwiek pomysłów na to, jak je rozpoznawać. (?)
Aś Początkujący Członek Degu Serwis free spirit ;)
No, faktycznie Justyna.. Z braku laku i pomysłu na zawarcie ciekawej znajomości ( ) uczepiłaś się imion Moje kosze niby mają jakieś tam imiona, natomiast nigdy w ten sposób się do nich nie zwracam. Zresztą, jak wiedzą niektórzy, nie jestem również zwolenniczką pchania się w ich życie na siłę, nie oswajam, nie ,,gilam,, ale jakoś się tolerujemy, znamy i żyjemy sielankowymi dniami i nocami. Nie ma u mnie gryzienia prętów, hałasowania kołowrotkiem i gryzienia.. Praktycznie cały pokój jest do ich dyspozycji, bo klatkę mają otwartą całą dobę- oczywiście nie ma opcji kosztowania energii elektrycznej płynącej w kablach. Mebli mi nie szkoda- początkowa fascynacja konsumpcją przedmiotów meblarskich przeszła w zapomnienie. Zawsze wracają do klatki same, nie ganiam za nimi z drgawkami, bo wiem, że nic za łóżkiem im się nie stanie.. Kwestia czasu, przyzwyczajenia i zbadania dostępnego terytorium.. Kolego Sebastianie... Cieszę się, że konkretyzujesz pytania (z tym akwarium to bzdura- można kosze trzymać w dobrze urządzonym i zabezpieczonym szkle, tylko, że ja nie mam siły, żeby je np dźwignąć i myć ) (patrz Jacek)..
Co do rozpoznawania... JA też swoich na oko nie rozróżniam i mnie to nie obchodzi nawet, który jest który... Jest nieznaczna różnica w wadze, ale to musi mi się chcieć łapać je na ręce, żeby zgadnąć
Cierpliwością, spokojem dostąpisz łaski ze strony koszatniczek
Pozdrawiam- Asia
_________________ Ratując jednego kota nie zmienisz świata,ale zmienisz świat dla tego jednego kota....
daj szansę...pokochaj....
brak mi jakichkolwiek pomysłów na to, jak je rozpoznawać
Poobserwuj je przez pare dni - zobaczysz, ze roznia sie tak jak para blizniakow jednojajowych - maja swoje charakterytyczne szczegoly wygladu - beda tez na pewno rozni z charakteru. Na razie mozesz walic do nich oboma imionami - a jak juz zaczniesz ich rozrozniac to juz indywidualnie "po imieniu".
Ja sobie bardzo cenie "znajomosc" z koszami - jak mam cos do konkretnego kosza to wystarczy zawolac po imieniu i juz jest (skutkuje tez jak sie chce ktoregos ochrzanic)...
_________________ Kosze rulez! Zapraszamy do naszej galerii
koszatniczka.org/album_personal.php?user_id=4431
Ostatnio zmieniony przez Poziomka 31-07-2010, 16:22, w całości zmieniany 1 raz
tylko brak mi jakichkolwiek pomysłów na to, jak je rozpoznawać. (?)
Każdy kosz jest inny. Jak nie z wyglądu, to z charakteru. Moje cztery panny rozróżniam bez problemu. Tośka, niszczyciel o sporych gabarytach, niezbyt dużym rozumku i lekko uszczerbionym uchu. Hanka destruktor mniejszego szczebla, rówieśnica (siostra?) Fredzi, od której różni się fizycznie nieznacznie, ale po pyszczku ją rozpoznamy. Fredka, domatorka, zrównoważona, inteligentna, garnie się na ręce. Małgosia - inny pyszczek, cykor, no i brak końcówki ogonka.
Ale najciekawsze są różnice w charakterze. Każdy futrzak ma swoje odmienne reakcje...
Imiona koszy: Muniek
Imię: Sebastian
Posty: 6 Skąd: Rzeszów
Wysłany: 11-08-2010, 13:15
Witam
Już trochę czasu minęło odkąd się zaleciłem do Waszych rad, zaś teraz pojawił mi się problem następujący: odnoszę wrażenie, że moje kosze miast coraz bardziej się oswajać, jakoby cofają się w rozwoju. Aktualnie wystarczy, że ktoś podniesie się z krzesła (dodam, że stojącego jakieś 2 metry od klatki), a one wpadają w popłoch. O ile na początku istniała możliwość podrapania ich za uchem, tak teraz wystarczy włożyć rękę do klatki (choćby po to, żeby wymienić jedzenie w misce), żeby ganiały z paniką po pięterkach. Wypuszczone na wybieg od razu zaszywają się za łóżko i trzeba naprawdę anielskiej cierpliwości, żeby doczekać się, aż wrócą do swojego lokum. Jest nawet problem z "kąpielami", ponieważ kosze ewidentnie nie są nimi zainteresowane. Próbowałem nasypywać pył do niewielkiej miski i kłaść tuż obok klatki podczas wybiegu, podstawiać do wejścia okrągłą kulę na rybki - bez rezultatu. Jedyne co uległo zmianie to to, że od czasu do czasu pokuszą się o zabranie z ręki jakiegoś smakołyka (ale i w tym przypadku po odebraniu jedzenia zmykają na parter i w panice niejednokrotnie gubią to, co ze sobą zabrały.)
Nie byłeś ostatnio na jakimś dłuższym wyjeździe? Nie zmieniłeś dezodorantu na jakiś inny zapach? Nie słuchasz głośniej muzyki? W domu nie pojawiły się może inne zwierzęta? A sąsiad nie przeprowadza, jak to sąsiedzi latem mają w zwyczaju, remontu za ścianą? Może koszowa ciąża?
Jeżeli odpowiedzi na wszystkie pytania są negatywne, a Ty wciąż karmisz je, poisz i sprzątasz im regularnie to... nie wiem.
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach Nie możesz załączać plików na tym forum Możesz ściągać załączniki na tym forum